Kolekcjoner
Fascynacja znaczkami zwykle rozpoczyna się tak samo. Od małego, niepozornego znaczka, który przyciąga uwagę i kusi, by poszukać następnych. W przypadku Zygmunta Schaefera, dziś zapalonego piekarskiego filatelisty, zaczęło się od... zakonnicy. — Kiedy jeszcze byłem w szkole podstawowej, miałem ciocię, siostrę zakonną w Siemianowicach. Często jeździłem do niej z rodzicami. Do cioci przychodziły listy z zagranicy — opowiada Schaefer. — Pamiętam, że moją uwagę przykuł list z Francji. To była seria związana z lotnictwem i od tego się zaczęło.