Nocne Szwajcarów szukanie
Informacja o nagłym zaginięciu nad Olsztynem szwajcarskiego śmigłowca Super Puma postawiła wczoraj wieczorem na nogi służby ratownicze. Maszyna, która miała brać udział w operacji wymiany nadajników na maszcie radiowo-telewizyjnym w Olsztynie, zniknęła nagle z ekranu radaru kontroli obszaru w Bydgoszczy.- Pilot nie zameldował, że ląduje, nie mamy też informacji, że ma jakiekolwiek kłopoty - mówił nam wczoraj zdenerwowany dyżurny lotniska w Bydgoszczy.Uruchomiono procedurę stosowaną w sytuacjach nadzwyczajnych (katastrofa, wypadek). Na poszukiwania szwajcarskiej Pumy wyruszył natychmiast ratunkowy śmigłowiec Mi2 z olsztyńskich Dajtek. Nie znalazł maszyny. Później do akcji dołączyła policja. Patrole przez cztery godziny jeździły po Olsztynie i wsiach wokół miasta w poszukiwaniu Super Pumy. Przed północą śmigłowiec, stojący na prowizorycznym lądowisku pod masztem, odnaleźli niemal jednocześnie dziennikarze i policjanci. Piloci spokojnie spali w hotelu.Za naruszenie międzynarodowych procedur lotów pilotowi szwajcarskiego śmigłowca grozi odebranie licencji. On sam tłumaczy, że dyżurny ruchu na poznańskim lotnisku Poznań-Ławica poinformował go, że lotnisko w Dajtkach jest nieczynne i dlatego lądował przy wieży radiowo-telewizyjnej.