Bez Szlęzaka ani rusz
W obecności kilkuset kibiców piłkarze MCKS Czeladź zainagurowali występy na własnym stadionie. Mecz z Przemszą Okradzionów, która w poprzedniej kolejce straciła aż 9 bramek miał być formalnością.
Dopóki na boisku był Artur Szlęzak, obrona czeladzian potrafiła zatrzymać napastników Przemszy. Kiedy jednak ten pod koniec spotkania doznał kontuzji i musiał opuścić boisko, obrona miejscowych zaczęła się sypać. W ciągu zaledwie kilku minut z 1:0 dla gospodarzy zrobiło się 1:3 dla gości, a na trybunach słychać było jęk zawodu po nieudanej inauguracji.