Śmierć bezdomnego
Bezdomny, którego znaleźli wczoraj funkcjonariusze straży miejskiej nie żył. - Miał sińca pod jednym okiem, a na nosie ślady zakrzepłej krwi - mówi Dagmara Turek-Samól, rzecznik prasowy straży miejskiej. - Na razie przyczyna zgonu nie jest znana.
Patrol straży miejskiej, który szedł aleją Dąbską w stronę jednej z wrocławskich szkół, żeby tam pilnować bezpieczeństwa dzieci, zaczepił sprzątający w parku mężczyzna. - Koło ławki przy ogrodzie japońskim leży mężczyzna. Pewnie pijany - powiedział.
Strażnicy sprawdzili. Mężczyzn nie był pijany. Nie żył.- Po ubraniu, można się było zorientować, że nie był zamożny - opowiada Dagmara Turek-Samól. - Na miejsce wezwaliśmy pogotowie. Lekarz stwierdził, że zgon nastąpił przed ośmioma godzinami. Mężczyzna nie miał butów na nogach. Jeden z butów był w koszu na śmieci. Drugiego leżał pod ciałem denata. Trawa dookoła była wydeptana.Sprawę bada Komisariat Policji Wrocław Śródmieście. - Na pewno zostanie przeprowadzona sekcja zwłok - dodaje Dagmara Turek-Samól.