Odszedł nagle i cicho
Wychował się tuż przy rynku, na Poniatowskiego. Dobrze zapamiętał ludzi i życie, które się toczyło w samym sercu Pszczyny. Przechowywał w sobie te wszystkie obrazy, których już nie ma i mało kto je pamięta. Przed dwudziestu laty zaczął je przelewać na papier. Chciał po sobie zostawić miastu historię przedwojennej Pszczyny przedstawioną w akwareli. Powstało około dwudziestu prac. Więcej nie będzie. Artysta odszedł od nas nagle. Mało kto zauważył Jego śmierć. W ostatniej drodze towarzyszyli Mu tylko synowie, krewni i przyjaciele. Akurat spadł pierwszy śnieg. Pszczyna wyglądała wyjątkowo pięknie, jakby zależało jej, by jak najgodniej pożegnać jednego ze swoich niezwykłych synów.