Podróż do źródła
Urodziłam się i wychowałam w Ludwikówce. Żyło się tu jak w krainie pieczonych gołąbków. Wraz z dziećmi innych pracowników książęcych bawiliśmy się pod ogromną lipą, która rosła przed pałacykiem. Chowaliśmy się za kolumnami na ganku. Łowiliśmy ryby w dwóch stawach, których teraz już nie ma... Jeździliśmy bryczką lub saniami po lasach. Chętnie zostalibyśmy tu dłużej, ale ojciec stracił pracę i musieliśmy wyjechać – wspomina Ursula Buchholtz.