Krzyśkowi na odchodne
Może to kogoś zdziwi, ale felietonowy gatunek wcale nie musi być pisaniną o rzeczach lekkich, przyjemnych i łatwych do strawienia. Zwłaszcza gdy człowiekowi wyć się chce, a Ananke wyznacza nieuzgodniony kalendarz ostatecznych pożegnań. Umarł Krzysiek Hausner. Byłoby barbarzyństwem nie poświęcić mu na odchodne tych kilku tłumionych żalem myśli.